O zmianach na blogu i przepis na korzenną dyniową kawę latte- w sam raz na koniec jesieni.

W tę zmianę weszłam ze spokojem, pewna, że szybko ogarnę temat i wrócę do regularnego blogowania w trymiga. Tymczasem to nie takie hop siup, proszę ja Ciebie. Ani nie hop siu, ani hip hop, ani nawet hula hop. O nie, nie. Nic z tych rzeczy. Sprawa wymaga mrówczej roboty, a wykonać należy pokrótce co następuje:

primo- spotkać, a następnie skontaktować się z odpowiednimi ludźmi, co też nie jest oczywiste

secundo- spędzić kilka... (naście? dziesiąt?) godzin, grzebiąc w kodzie html oraz innych kodach wszelakich, ślepnąc przy tym bynajmniej nie od świateł if ju noł łot aj min i mrużąc oczy szukając tego nieszczęsnego

tertio- spędzić kolejne kilka... (naście? dziesiąt? tydzień???) godzin, zmieniając linki zewnętrzne, social media i inne cuda wianki...


Nie sądziłam, że zajmie mi to bite 10 dni (czujesz to? dziesięć dni...), które spędziłam klepiąc w klawiaturę mojego wysłużonego laptopa, wykonując robotę tzw. "okołoblogową", której na blogu jako takim stricte nie widać, ale bez niej nie byłoby tego co jest teraz. Ok, już bardzie zamieszać nie mogłam. Może w takim razie napiszę jaśniej- odważyłam się na zmianę, która "chodziła" za mną już od dłuższego czasu. Blog lifestylowy, bez konkretnego tytułu i myśli przewodniej jest w zasadzie blogiem o wszystkim. A z zasady jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego... Gdyby ktoś zadał mi pytanie, o czym właściwie piszę, musiałabym się na dłużej zastanowić, a i tak nie wiem czy udałoby mi się znaleźć satysfakcjonującą mnie odpowiedź... Zmiana nazwy bloga i przejście na nowy adres było kwestią czasu. Czułam, że stara domena uwiera mnie jak kamyk w bucie, bo zupełnie nie pasuje do treści, które chcę tutaj umieszczać. Teraz jest ok, tak sądzę :) Chciałabym, żeby ten blog stał się miejscem, w którym odpoczniesz, zaczerpniesz głębokiego oddechu i wypijesz spokojnie kawę, czytając kolejny artykuł. Codzienna uważność, czyli szeroko pojęte slow life wprowadzam w życie (raz z lepszym skutkiem, raz z gorszym, przyznaję, różnie bywa) od wielu lat, jeszcze zanim te hasła stały się modne. Goniąc za dobrami materialnymi, mając dostęp właściwie do wszystkiego, o czym sobie tylko zamarzymy, pracując od rana do wieczora, żeby to "wszystko" móc kupić, gubimy gdzieś istotę szczęśliwego życia. A ono nie kryje się w wakacjach na Arubie, pierścionku z brylantem ani we wielkim domu z trzema piętrami. Ono jest dostępne dla każdego- codziennie, niezależnie od tego gdzie mieszkasz, kim jesteś i czego nie masz (lub co masz, dla odmiany), wystarczy tylko mieć odwagę wyciągnąć po nie rękę. I o tym właśnie będzie; po mojemu, swojsko, bez zadęcia. Wchodzisz w to?

Na dobry początek nowej (starej?) drogi życia tfu blogowania zapraszam Ciebie na kawę. Nie byle jaką kawę, bo na prawdziwe amerykańskie dyniowe latte, które chodziło za mną już bardzo długo. Pierwszy raz usłyszałam o niej kilka lat temu, ale pomysł mieszania kawy z dynią wydawał mi się niedorzeczny. Tymczasem zewsząd docierały do mnie wieści, że ta kawa to obłęd, czad i sztos. Że to symbol jesieni, orgazm kubków smakowych i "jak już raz, Anka, spróbujesz, to innej kawy nie będziesz chciała!". Hmm. Czy ja wiem? Dynia i kawa? Ale że tak razem? No nie wiem, nie wiem. Połowa listopada to ostatni dzwonek, żeby nareszcie spróbować tej osławionej pyszności. Dlaczego ostatni dzwonek? Połowa listopada to dla mnie symboliczny koniec jesieni, to urodziny Zu, po których zawsze wchodzę w tryb "szykuję się do świąt" i zapominam o kolorowych liściach, babim lecie i lesie pachnącym mokrym mchem. Czy więc może być coś lepszego na koniec jesieni niż cudownie pomarańczowa, przyjemnie rozgrzewająca, pachnąca dynią i korzennymi przyprawami kawa? Pysznie komponuje się z kawałkami białej czekolady i z chmurką bitej śmietany. Mnie bardzo zasmakowała i żałuję tylko, że nie dałam jej szansy wcześniej.

Chodź na kawę!




PUMPKIN SPICE LATTE,
czyli amerykańska kawa dyniowa



Potrzebujesz:


1 espresso
2/3 szklanki gorącego mleka (u mnie ryżowe o smaku waniliowym)
3 łyżeczki puree z upieczonej dyni
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii (lub cukru waniliowego)
1 łyżeczka cynamonu w proszku
1 łyżeczka imbiru w proszku
1 łyżeczka gałki muszkatołowej w proszku
1/2 szkl. wody


Zrób tak:


Wodę przelej do rondelka, dodaj do niej przyprawy oraz ekstrakt waniliowy. Zagotuj, zmniejsz ogień i podgrzewaj płyn jeszcze przez 5 minut. 

Po tym czasie odstaw rondelek na kwadrans do wystudzenia, po czym przecedź płyn przez sitko z małymi oczkami (lub przez gazę). Powstały syrop wymieszaj z mlekiem, aż się połączą. Możesz dosłodzić miodem, syropem klonowym lub innym słodzidłem w płynie.

Dodaj puree z dyni, całość zmiksuj i dodaj do szklanki z kawą. Wierzch polecam ozdobić bitą śmietaną, cynamonem i białą czekoladą.







Lubisz dyniową kawę? Znasz ten przepis? Jestem ciekawa, czy tylko ja podchodziłam do niej tak sceptycznie :)

18 komentarzy:

  1. Zmiany korzystne też chiała bym na własnej domenie ale totalnie tego nie ogarniam rodo to już dla mnie był koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wcale nie jest takie trudne jak się wydaje :) Chętnie Ci pomogę, jeśli się zdecydujesz na zmianę, daj znać :)

      Usuń
  2. Co do roboty przy blogu ,znam ten ból ;) też spiro siedziałam zmniejszyłam,a potem jeszcze poprawiałam.Co do dyni ja sobie zamroziłam na zimę ,bo moje dzieci uwielbiają z nią kremówki .A kawy takiej nie piłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremówki z dynią- to brzmi pysznie, muszę spróbować!

      Usuń
  3. Zmiana na plus! Jest ładnie, pastelowo, tytuł adekwatny do treści. Pozostaje trzymać kciuki :) JR.

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja powinnam wreszcie poświęcić więcej uwagi mojemu blogowi.

    A co do latte... Mmm... Musi być przepyszna!

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com/2018/11/owca-dusz.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pyszna, o dziwo, nie sądziłam, że aż tak :)

      Usuń
  5. Dynia i kawa wyglada kusząco musze spróbować by pobudzić kreatywność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, jestem ciekawa czy będzie Ci smakować :)

      Usuń
  6. Kawa bardzo oryginalna, prezentuję się znakomicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakuje zadziwiająco dobrze, jak na dynię ;)

      Usuń
  7. Pięknie tu choć nie wiem jak było wczesniej. Sama tez chcialabym miec bloga na domenie, ale dla mnie to czarna magia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To nie jest takie trudne jak się wydaje :) Jeśli ja dałam radę, to każdy da ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz.