Noworoczny chlebek szampański przynoszący szczęście!

Cześć w 2019 roku! Jak tam, co tam? Odpoczęłaś, najadłaś się serniczka, wyprzytulałaś się z dziećmi za wszystkie czasy? Bo ja tak, chociaż nie mogę powiedzieć, że mam dość świąt, całego tego magicznego klimatu i że mam dość pierogów z soczewicą. Wręcz przeciwnie! Chętnie przedłużyłabym ten czas o kolejny tydzień. Albo dwa nawet... Pokokosiłabym się jeszcze z młodymi na kanapie, pogapiła w migoczące lampki na choince i wstawałabym wtedy, kiedy chcę, a nie kiedy mnie budzik zawoła. Mimo że w tym roku nie byliśmy na pasterce (towarzystwo nabawiło się kataru), pierwszy grzaniec po czterech latach abstynencji (kp) dosłownie zwalił mnie z nóg, nie udało nam się obejrzeć "Polarnego expresu" (najlepszy świąteczny film ever!) i na dodatek nie ogarnęliśmy żywej choinki, zadowalając się plastikowym dwudziestoletnim drzewkiem, to i tak było tak jak być powinno. Było rodzinnie, bez spiny, a Sylwester w piżamach dopełnił całości. 

Aż trudno mi uwierzyć, że od ostatniego posta minęło tak dużo czasu. Nie byłam aktywna na blogu i w social media prawie 2 tygodnie, a czuję się tak, jakbym dopiero wczoraj postawiła tutaj ostatnią kropkę. Zdecydowanie potrzebowałam odpoczynku od internetu; potrzebowałam resetu i spojrzenia na pewne sprawy z odpowiedniej perspektywy. Jeśli nie robisz sobie raz na jakiś czas takich netowych detoksów, to polecam Ci z całego serca. Odłącz się na kilka dni, wyłącz internet w telefonie, nie podnoś klapy laptopa. Sprawdź co się może zadziać, kiedy całkowicie przepełni Cię realne życie. Po takim odpoczynku wracam do blogowania z podwójną dawką motywacji i nowych pomysłów, z zupełnie nowym spojrzeniem i przewietrzoną głową. Nigdy nie robiłam jakichś wielkich postanowień noworocznych. W zasadzie nie zdarzyło mi się wyjść poza standardowy schemat "schudnąć- pić więcej wody- pójść na siłownię". Tym razem jest jednak nieco inaczej, bo w symboliczny sposób kończy się pewien etap w moim życiu- trzyletni etap bycia tylko (i jednocześnie aż) mamą, a zaczyna się realizowanie moich własnych projektów i marzeń. Już niedługo podzieją się w moim życiu rzeczy, które poza tym, że niesamowicie mnie cieszą, to zmuszą mnie to wyjścia z mojej strefy komfortu i to całkiem daleko... Dam radę? Oczywiście! 

Nie lubię wychodzenia ze strefy komfortu, mimo że motywacyjne hasła krzyczą na mnie zewsząd, abym nareszcie to zrobiła. Uważam, że życie powinno być przede wszystkim przyjemnością, a ściśnięty ze stresu żołądek do przyjemności nie należy. Przyjemność to powtarzalne czynności, mikro- uczty, które serwuję sobie każdego dnia i poczucie bezpieczeństwa, kiedy wczesną wiosną wypiję pierwszą kawę na tarasie. Jednak czasami trzeba wyściubić nos, chociaż kawałeczek, zwłaszcza jeśli chce się rozwijać i pójść zwiedzać nowe nieznane dotąd rejony. A ja chcę, bardzo chcę! Moje życie pełne jest rytuałów, powtarzających się czynności, tych małych i tych całkiem dużych. Lubię te moje małe schematy, które powtarzam każdego dnia, co tydzień, raz w roku- w zależności od tego, czego one dotyczą. Niektóre rytuały wyniosłam jeszcze z mojego dzieciństwa, wbudowane są w życie mojej rodziny od wielu pokoleń, jak na przykład sałatka śledziowa na Boże Narodzenie i Wielkanoc czy rodzinny spacer na pola w poszukiwaniu ziół do bukietu na Matki Boskiej Zielnej.  Robiła tak moja mama, robiła babcia i prababcia. Przysięgam, że na tych polach czuję za sobą duchy wszystkich pokoleń kobiet w mojej rodzinie. I mam wielką nadzieję, że moje córki kiedyś będą czuły tak samo. Niektóre rytuały wprowadziłam do mojej rodziny ja sama, bo uznałam, że są warte przeżywania. Przepis na noworoczny szampański chlebek szczęścia dostałam  10 lat temu od mojej dobrej koleżanki i od tamtej pory piekę go co roku właśnie w Nowy Rok. Zasada jest taka, że do chlebka używa się reszty szampana, który został z Sylwestra. Czasami zdarza się, że kupuję o jedną butelkę szampana więcej, właśnie po to, aby zostało trochę do chlebka :) Czy przynosi szczęście? Nie wiem. Na pewno smakuje pysznie, delikatnie, lekko szampańsko, a rytuał jego przygotowywania jest kolejnym powodem do wspólnego spędzania czasu z moimi dziećmi. Rytuały łączą, a teraz, kiedy życie mocno przyspieszy, staną się pięknymi ramami naszej codzienności. 




Noworoczny chlebek szampański przynoszący szczęście



Potrzebujesz:


2,5 szklanki mąki żytniej
4 jaja
3/4 oliwy z oliwek
20 dag płynnego miodu
3/4 szklanki szampana
2 łyżeczki sody
aromat waniliowy


Zrób tak:


1.Oddziel żółtka od białek. Żółtka utrzyj z miodem i cukrem waniliowym.

2. Dodaj mąkę z sodą, oliwę i szampan.

3. Ubij na sztywno białka i dodaj do ciasta mieszając powoli drewnianą łyżką. 

4. Wyłóż masę do natłuszczonej keksówki i piecz w temperaturze 180 stopni przez 45 minut.







Każdy domownik powinien zjeść chociaż mały kawałek, jeśli chce zapewnić sobie szczęście w rozpoczynającym się roku. Jeśli podzielisz się z kimś chlebkiem, symbolicznie wpuszczasz go do swojego życia w tym właśnie nowym roku, więc uważaj kogo częstujesz ;) Spokojnie możesz podawać chlebek dzieciom, gdyż alkohol wyparowuje w wysokiej temperaturze i pozostaje jedynie delikatny szampański smak.



Smacznego i dziel się chlebkiem tylko z właściwymi ludźmi! 



30 komentarzy:

  1. Dobry pomysł, by zużyć resztkę szampana ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od czasu do czasu też potrzebuję odciąć się od internetu, zrobić sobie przerwę.
    To zaledwie tylko kilka dni, a człowiek potrafi się wyciszyć i odpocząć.
    Po takim odpoczynku zawsze mam więcej motywacji i pomysłów na nowe posty.
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo i zawsze mnie dziwi ile wolnego czasu zyskuję nie skrollując telefonu wieczorami ;)

      Usuń
  3. 14:07
    Chlebek wygląda smakowicie, ciekawe czy w maszynie do wypieku chleba wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety już wrocilam do rzeczywistości i juz wczoraj byłam w pracy. Chlebek wyglada pysznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. uuu o takim chlebku to nie słyszałam. pysznosci. klaudia j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakuje ciekawie, szampańsko powiedziałabym ;)

      Usuń
  6. Nigdy o nim nie słyszałam, ale wydaje się być całkiem interesujący!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pyszny, smak ma nieporównywalny z niczym innym :)

      Usuń
  7. Rytuały to coś co trzyma nas jak kotwica. Ja też kultywuję swoje. JR

    OdpowiedzUsuń
  8. Uważam, że każdy powinien żyć w zgodzie ze samym sobą . A chlebek wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy powinien żyć jak mu najlepiej, amen ;)

      Usuń
  9. ale ciekawy skład - brzmi zachęcająco.
    Wszystkiego dobrego w 2019 roku.

    OdpowiedzUsuń
  10. wygląda tak pysznie, że bez względu na to, czy przynosi szczęście czy też nie, chętnie bym zjadła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! ;) Mnie tez średnio interesuje czy działa, ważne, że dobrze smakuje ;)

      Usuń
  11. W sobotę przetestujemy podchwycony od Ciebie przepis. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak święta minęły stanowczo zbyt szybko i chciałby się, żeby potrwały jeszcze trochę. gratuluję wychodzenia ze strefy komfortu i chęci dalszego rozwoju. mam ostatnio z tym problem ;p Też się dużo stresuję :) Potrzebuję zmian ale tak jak Ty lubię swoje rytuały. Chlebek koniecznie próbuję niech przyniesie szczęście :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też najchętniej zakopałabym się po sam nos w mojej strefie komfortu i nigdy z niej nie wychodziła, ale jednocześnie mnie nosi i czuję potrzebę pójścia do przodu. Póki co próbuję to pogodzić ;) Najlepszego dla Ciebie również :*

      Usuń
  13. Ja również chętnie przedłużyłabym święta 😊 chlebek musi byc pyszny 😊

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam smak szampana, więc ten chlebek na pewno by mi posmakował, tylko córka nie bardzo mogłaby zjeść :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córa spokojnie może jeść, bo procenty wyparowują w trakcie pieczenia :)

      Usuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz.