Perełki stycznia.

Po dwóch miesiącach przerwy powracam z perełkami. Dlaczego nie z ulubieńcami? Perełki to coś więcej niż ulubieńcy. Perełki to najlepsze rzeczy, kosmetyki, książki, filmy, artykuły, inspiracje, jakie przyszły do mnie w mijającym miesiącu. Takie najlepsze z najlepszych. Coś, co sama sprawdziłam i chciałabym Ci polecić. Zapraszam na osiem perełek, które zachwyciły mnie w styczniu.



PEREŁKI STYCZNIA.





1. Naturalny peeling do twarzy i serum Asoa.


Coraz mocniej wsiąkam w świat naturalnych kosmetyków. Zauważyłam, że moja skóra pięknie mi się odwdzięcza za taką pielęgnację. Mam prawie 36 lat i z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że odkąd odstawiłam większość drogeryjnych kosmetyków i zaczęłam bazować na tych naturalnych, z krótkim, naturalnym składem- moja skóra odmłodniała o dobrych kilka lat. Czy można cofnąć zegar biologiczny? Można. Czy można odwrócić efekty starzenia? Można. Temat do kolejnego posta, tak myślę :) Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że jednak to co naturalne, jest dla mnie najlepsze. W styczniu przyszły do mnie dwa kosmetyki marki Asoa. Ziarnisty peeling do twarzy i serum anti- age pod oczy z koenzymem Q10, baobabem i dziką różą. Oba kosmetyki pachną owocowo- ziołowo, czyli tak jak lubię. Peeling jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina, aby poryć całą twarz, tak samo zresztą serum. Cząsteczki ścieralne w peelingu to pestki aronii, czarnej porzeczki oraz moreli, dodatek oleju kokosowego, arganowego, z awokado i pestek moreli sprawia, że peeling nie tylko ściera, ale również pielęgnuje skórę. Serum pokochałam od pierwszego użycia. Wystarczą dosłownie dwie krople na całą twarz i jedna na szyję. Szybko się wchłania, odżywia, nawilża, ujędrnia, nie pozostawia tłustej warstwy- dla mnie super. Oprócz olejów z baobaby i dzikiej róży zawiera również retinol, koenzym Q10 oraz witaminę C. Po wykonaniu peelingu i nałożeniu serum nie mam nawet ochoty przykrywać buzi makijażem, taka jest gładka i promienna. Hity stycznia!







2. Szałwiowy krem do rąk z dodatkiem zielonego kawioru Yope.


Moje dłonie zimą bardzo cierpią. Są suche, zaczerwienione, czasami nawet pękają. Zimą porządny , bogaty krem do rąk to podstawa. Odkąd używam szałwiowego kremu do rąk Yope, moje dłonie są w dużo lepszej kondycji. Jeszcze nie jest idealnie, ale jest to zdecydowanie najlepszy krem do rąk, jaki używałam tej zimy. Zapach szałwii jest specyficzny, mocno ziołowy, nie każdemu może się podobać, mnie bardzo pasuje. Plus za opakowanie w postaci tubki- na końcu spokojnie można tubkę rozciąć i wygrzebać końcówkę kremu.






3. EstroVita Skin na piękną cerę i EstroVita kids na odporność dla dzieci.


O Estrovicie pisałam już tutaj jako o jednej z tych rzeczy, które dbają o moja odporność zimą. Jestem w trakcie picia trzeciej buteleczki, więc spokojnie mogę ją nazwać perełką całej zimy, nie tylko stycznia. Nie do końca wierzyłam w jej cudowną moc odmładzająca i uodparniającą, ale po skończeniu pierwszej buteleczki zauważyłam kolosalną różnicę w mojej skórze. Nie pojawiają już mi się żadne niedoskonałości, a miało to zawsze miejsce przed miesiączką, skóra jest dobrze odżywiona, nawilżona, promienna. Drobne zmarszczki wygładziły się. Wszystko to za sprawą dużej ilości zdrowych kwasów tłuszczowych, kolagenu i koenzymu Q10. Nie wierzę z zasady w specyfiki, które mają nas odmłodzić, odchudzić itd., ale w tym wypadku Estrovita dzięki swojemu super składowi działa cuda. Zu i Mimi codziennie przyjmują EstroVitę Kids- witaminę D z kwasami omega- na odporność. 



4. Książki w duchu slow- "Trening w rytmie slow", "Holistyczne ścieżki zdrowia" i "Kobieta w związku z naturą".


W styczniu w mojej biblioteczce pojawiło się sporo książkowych nowości. Teraz już mogę powiedzieć, że tworzy się moja całkiem pokaźnych rozmiarów slow biblioteczka pełna inspirujących tytułów. Te trzy towarzyszyły mi przez cały styczeń. 

- "Trening w rytmie slow." Katarzyny Grządki- książka o indywidualnym podejściu do aktywności fizycznej, bez spiny, bez presji, z szacunkiem do samego siebie. Pozycja, która raczej nie przyda się osobie zajmującej się sportem zawodowo czy mocno osadzonej w sportowym świecie, ale dla każdego, kto dopiero stawia pierwsze kroki na macie lub nieco zagubił się w czasami nierealnych oczekiwaniach świata, wymaga od siebie zbyt wiele i źle się z tym czuje- będzie świetna. U mnie stoi na półce w charakterze "przypominajki", będę do niej zaglądać za każdym razem, kiedy zapomnę, że ruch to radość :) Szersza recenzja tutaj.

- "Holistyczne ścieżki zdrowia" Oriny Krajewskiej- kurczę no.... byłam pewna, że "połknę" tę książkę w dwa dni, że to taka lekka, łatwa i przyjemna lektura, a tu zonk. Książka jest tak naładowana informacjami, wiadomościami i dobrą, porządną wiedzą, że nie da się przeczytać jej szybko. Dawkuję ją sobie po kilka stron dziennie zazwyczaj przed snem, odkładam, żeby te wszystkie informacje mogły się we mnie "uleżeć". Książka została napisana w formie wywiadów z lekarzami reprezentującymi różne dziedziny związane ze zdrowiem człowieka. To przewodnik dla tych, którzy chcą zadbać o swoje zdrowie holistycznie, czyli leczyć całość, a nie tylko poszczególne choroby.

- "Kobieta w związku z naturą" Anny Ras Menet- magiczna książeczka :) niezależnie od tego, na której stronie otworzysz tę małą książeczkę, możesz zacząć czytać właśnie w tym miejscu, chociaż warto zachować pierwotny pomysł czytania jej według miesięcy- bo tak jest podzielona. Na każdy miesiąc przypada po kilka rozdziałów, a po każdym rozdziale jest miejsce na własne notatki. Książka została napisana w postaci krótkich przemyśleń na temat kobiecości jako takiej, związków kobiety z naturą, z cyklami Księżyca itd. 



5. Planner na 2019 rok "Powidoki".


Planner, na który czaiłam się od dwóch lat, nareszcie trafił w moje ręce. W poprzednim wpisie wspominałam, że jestem maniaczką wszelkich notesów, zeszytów i kalendarzy, i że zawsze miałam ich nadmiar. Od kilku lat dbam o to, żeby mieć jeden kalendarz, ale za to porządny. Stawiam na plannery. Wybór kalendarza- plannera to poważna sprawa, bo wiem, że ma towarzyszyć mi codziennie przez kolejne dwanaście miesięcy. Musi być dobrze wykonany, solidny, z dużą ilością miejsc na notatki. No i ładny. Jeśli mam z czegoś korzystać przez ponad 300 dni dzień w dzień, to zdecydowanie musi to być miła dla oka rzecz. Planner Powidoki jest najładniejszym plannerem, z jakim do tej pory się spotkałam. W 100% odpowiada mojemu gustowi. Piękna, marmurkowa okładka ze złotymi okuciami przyciąga wzrok- wybrałam wersję czarną, na stronie można kupić również białą i różową. Ładna czcionka, którą wypisane są dni tygodnia, cytaty na każdy dzień, trzy zakładki, a do tego każdy dzień na osobnej stronie. Gdybym mogła coś zmienić, to dodałabym więcej miejsca na notatki na końcu. 






6. Miseczka kokosowa, bambusowa słomka i drewniana łyżeczka.


Zestaw od CocoBowls Warsaw oczarował mnie od pierwszej chwili. Miseczka z kokosa od dawna była moim marzeniem, oczyma wyobraźni widziałam ją napełnioną owocami, musami owocowymi, smoothie... Kiedy dostałam przesyłkę od CocoBowls, zwariowałam! Oczywiście używam jej codziennie, napełniam sałatkami, owocami, szejkami i czuję się jak na tropikalnej wyspie co najmniej ;) Mam również bambusową słomkę i drewnianą łyżeczkę, z których korzystam równie intensywnie. Taka słomka to super alternatywa dla plastikowych, szkodliwych słomek. Słomka z bambusa jest wielorazowego użytku, a jeśli ją wyrzucisz, to szybko się rozłoży, nie zatruwając przy tym środowiska. Już nie mogę się doczekać lata i tych wszystkich smoothie bowls, jakie będę sobie serwowała na śniadania :)




7. Poranny napój zamiast kawy.


Nadejszła wiekopomna chwila.... jakby to rzekł Pawlak (czy może Kargul? mniejsza z tym). Po wielu, wielu, naprawdę wieeeeeelu latach codziennego picia kawy, postanowiłam z dnia na dzień ją rzucić. Dlaczego? Ponieważ mi szkodzi. Odpowiedź jest banalnie prosta, nie idzie za tą decyzją żadna większa idea, po prostu mój brzuch nie współpracuję dobrze z kofeiną. Oszczędzę Ci opisu rewelacji, jakie zaczęły się dział po wypiciu małej czarnej... Od dwóch tygodni nie piję kawy, a zamiast niej serwuję sobie napój z imbirem i cytryną. Jak go przygotowuję? Do słoika wlewam sok wyciśnięty z jednej cytryny i z jednej pomarańczy, dodaję kilka plasterków świeżego imbiru i zalewam gorąca wodą. Kiedy przestygnie, dodaję łyżeczkę miodu. Pierwsze kilka dni bez kawy były koszmarne.... Bolała mnie głowa, całe ciało krzyczało- daj mi, babo, kawy, kawusi!! Od tygodnia nic, zero objawów, za to okazało się, że bez kawy się da. Czuję się lepiej, a poranny napój smakuje mi zdecydowanie bardziej niż kawa. Jestem we wielkim szoku, że tak łatwo i tak szybko przyszło mi zrezygnować z kawy.


8. Ulubione konto na IG.


Ellen Fisher :) Mama trójki dzieci, która mieszka na Hawajach, żyje w zgodzie z naturą i żywi swoją rodzinę wegańsko. Mnóstwo inspiracji nie tylko kulinarnych, ale również parentingowych, do tego te przepiękne widoki...<3 nbsp="" p="">








Tutaj możesz obejrzeć poprzednie perełki: KLIK



32 komentarze:

  1. Plener pięknie się prezentuje. Szkoda że u mnie się nie sprawdza takie planowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, każdy jest inny. Ja natomiast bez porządnego planowania nie funkcjonuję. Muszę mieć rozpisany każdy dzień, bo inaczej tonę w obowiązkach.

      Usuń
  2. Z Yope znam mydła do mycia rąk, natomiast zapach ziołowy w tym przedstawionym kremie uważam, że by mi spasował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz ziołowe zapachy w kosmetykach, to na pewno Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Wow. Uwielbiam ten post ! Zawsze jak wchodzę na ulubieńców to w postach jest "tona chemi i cukru" a u Ciebie tak fajnie, WSZYSTKO jest bliskie memu sercu i wszystko mnie zaciekawiło, będę wracać ! I pisz częściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Cieszę się, że moje perełki Ci pasują :) Takie mam ambitne plany- pisać częściej- zobaczymy czy się uda ;)

      Usuń
  4. KOCHAM Twoich ulubieńców!!!!!!! Zawsze czekam z niecierpliwościa na twoje posty perełkowe :) JR

    OdpowiedzUsuń
  5. serum pod oczy bardzo mnie zaciekawiło

    OdpowiedzUsuń
  6. Krem do rąk od YOPE to i moja perełka - bardzo go polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten krem do rąk mnie ciekawi :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zaciekawił mnie ten peeling! Szukam właśnie czegoś takiego :) A książka "Trening w rytmie slow" jest na mojej liście czytelniczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling jest idealny, polecam :) Ciekawa jestem Twoich wrażeń po przeczytaniu książki :)

      Usuń
  9. Najlepsze twoje perełki, uwielbiam każdą!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z kosmetyków nie znam nic. Jednak krem mnie zaintrygował. Przez tę zmieniającą się pogodę, są bardzo suche...Ps. świetna miseczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz suche dłonie, to ten krem będzie dla Ciebie idealny.

      Usuń
  11. Perełki to perełki, to znaczy ,że są wyjątkowe :-)
    KrystynaB.

    OdpowiedzUsuń
  12. najbardziej zainteresował mnie krem z kawiorem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo jestem ciekawa serum pod oczy, gdyż mocno mnie zaintrygował :)
    Planer wygląda cudownie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz.