"Trening w rytmie slow."- książka Katarzyny Grządki pozycją obowiązkową dla każdej kobiety.

Katarzyna Grządka to autorka bloga www.treningnabosaka.pl oraz specjalistka od ruchu, która przez całe swoje życie związana była z aktywnością fizyczną. Od zawsze interesowała się zdrowiem, a od 2009 zajmuje się tym tematem zawodowo. Jej blog to prawdziwa kopalnia wiedzy dla każdego, kto ćwiczy lub planuje rozpocząć przygodę z matą. 

(fot. z książki "Trening w rytmie slow")



Bardzo się cieszę, że książka Kasi Grządki "Trening w rytmie slow. Dbaj o siebie, ćwicz i żyj w zgodzie z naturą" trafiła w moje ręce właśnie w tym momencie mojego życia. Kolejny raz przekonałam się, że przypadki nie istnieją. W momencie, kiedy  na małą chwilkę zapomniałam, jak ważne jest indywidualne podejście do tematu aktywności fizycznej, kiedy zaczęłam wyrzucać sobie, że za mało ćwiczę (czytaj- nie pocę się jak świnka), przyszła do mnie paczka od Wydawnictwa Helion, w której między innymi znalazłam tę książkę. Najpierw tylko ją przekartkowałam. Pierwsze wrażenie? Piękne wydana pozycja, z dbałością o każdy szczegół, przyjemne dla oka zdjęcia, ładny papier. Kolorystyka utrzymana w łagodnych tonach, więc ja, jako estetka, byłam więcej niż zadowolona. Później zaczęłam czytać. I bach! Po kilku pierwszych stronach już wiedziałam, że to jest właśnie to, czego w tej chwili potrzebuję! Na początku byłam pewna, że "połknę" tę książkę w dwa wieczory i zapewne tak by się właśnie stało, bo czyta się ją jednym tchem, ale świadomie rozłożyłam sobie czytanie na kilka dni. Są czasami takie książki, których nie da się przeczytać od razu. No nie da się i już! To jest właśnie jedna z nich. Codziennie dawkowałam sobie jeden rozdział, skrupulatnie wykonywałam ćwiczenia oraz zadania, które umieszczone zostały na końcu każdego z nich i obserwowałam do czego mnie to zaprowadzi.



Ale od początku....

Odkąd pamiętam, jestem aktywna fizycznie. Oczywiście miałam jakieś dłuższe przestoje w życiu, kiedy odkładałam ruch na bok, ale zawsze to było chwilowe. Prędzej czy później wracałam do ćwiczeń. Lubię ten wyrzut endorfin, poczucie kontroli nad ciałem, relaks, który przychodzi wtedy, kiedy się zmęczę. Niestety żyjemy w świecie, w którym panuje kult idealnej sylwetki, wiecznie młodej twarzy i doskonałego życia. Kobieta musi. Musi, bo inaczej jest niewystarczająco- dobra, sprawna, ogarnięta, mądra. Trenerki fitness zarabiają krocie, obiecując kobietom zmianę całego życia wraz z utratą kilogramów. A my? My przekazujemy sobie z rąk do rąk diety- cud oraz rozpiski treningowe, biegamy mimo że nienawidzimy biegać, podnosimy ciężary, bo chodzenie na siłownię jest teraz modne. Jeśli opuszczamy trening, jesteśmy na siebie złe. Obserwuję to wśród znanych mi kobiet, nie u wszystkich oczywiście, ale przyznaj, że mamy tendencję do wymagania od siebie zbyt wiele. Ja również taka byłam. Wydawało mi się, że jeśli nie lubię biegać, to nie ćwiczę dość intensywnie. Efekt? Frustracja i poczucie winy. Ola, Iza, Hania ćwiczą, a ja co?? Dopiero kilka lat temu pozwoliłam sobie na odpoczynek. Olałam wszelkie dietowe i treningowe mody i zaczęłam wsłuchiwać się w siebie. Trochę to trwało, ale już wiem, co lubię, a czego nie. Wiem, jakie ćwiczenia sprawiają mi radość, a jakich nie znoszę. Dzisiaj regularnie ćwiczę power jogę, callanetics i pilates, przeplatają to nordic walkingiem i jazdą na rowerze. Myślę o zapisaniu się na pole dance? Że niby za stara jestem? C'mon! ;)



Mimo wszystko na fali noworocznych postanowień, pojawiających się zewsząd jak grzyby po deszczu, zaczęły dopadać mnie wątpliwości.. a co jeśli to co robię to za mało? I wtedy przyszła do mnie Kasia Grządka, Jej blog i ta cudowna książka. Raz, dwa postawiła mnie do pionu i przypomniałam o tym, że każda z nas jest inna. Mamy różne historie, zupełnie inne temperamenty i potrzeby. Bez sensu jest więc wciskać się na siłę w rany, które zostały stworzone dla ogółu. Jeśli coś jest dla wszystkich, to tak naprawdę jest dla nikogo. Trening w rytmie slow to wbrew tytułowi nie są ćwiczenia, które wykonujemy powoli, w ślimaczym tempie, ale w swoim własnym indywidualnym rytmie. Wiele z nas żyje wbrew swoim naturalnym predyspozycjom. Próbujemy doścignąć jakiś wyimaginowany ideał, biegniemy przed siebie na oślep, ignorując sygnały wysyłane przez ciało. Chorujemy i fizycznie, i emocjonalnie. Trening, który miał służyć zdrowiu, staje się mieczem obosiecznym, który nas rani. Jak wiele z nas pozwoliło sobie wmówić, że będziemy zdrowe, szczęśliwe i spełnione, kiedy pobiegniemy w maratonie/ będziemy codziennie chodzić na siłownię/przepłyniemy 10 długości basenu lub cokolwiek innego, na co nie masz ochoty, ale przecież trzeba.... 



Książka "Trening w rytmie slow" pięknie ustawia w głowie priorytety. Tłumaczy to, co przecież powinno być oczywiste, a tak często staje się zapomniane w tej chorej pogodni za ideałem- że każda z nas jest indywidualnością i każdej z nas należy się dużo uwagi, ciepła i zwyczajnej kobiecej troski. Od siebie dla siebie samej. Każda z nas może, a wręcz powinna ćwiczyć- dla zdrowia, rozładowania stresu, dla ładnej sylwetki również. Jednak każda z nas powinna znaleźć taką aktywności, która będzie dawała przede wszystkim radość! Co z tego, że zmusisz się do pójścia na siłownię, jeśli szczerze tego nie znosisz? Trening będzie ci się kojarzył z przymusem, a nie z radością... W dobie wszechobecnego fit, pozycja slow była bardzo potrzebna na rynku. W książce znajdziesz sporą dawkę motywacji do dbania o siebie nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie. Wszystko bez presji, spokojnie i z szacunkiem do samego siebie. Bardzo spodobały mi się ćwiczenia oraz zadania, które są umieszczone na końcu każdego rozdziału- polecam wykonać je wszystkie, bez omijania tej części- zastanowić się nad sobą i szczerze wypełnić puste pola. Fajnie, że z tyłu książki Autorka przewidziała sporo miejsca na notatki. Moje strony są już całe zabazgrolone przemyśleniami, jakie nasunęły mi się w trakcie lektury. Z całą pewnością jest to książka, do której będę wracać zawsze wtedy, kiedy poczuję, że jestem niewystarczająco fit :)






Książkę możesz kupić tutaj.



...




Moja biblioteczka slow się rozrasta :) Już niedługo recenzje kolejnych książek. 



31 komentarzy:

  1. Ta książka brzmi jak dla mnie. Chcę wrócić do aktywności fizycznej, ale nic nie daje minostatnio na tym polu radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ta książka będzie idealna dla Ciebie :)

      Usuń
  2. Fajnie, że są ludzie którzy pisza takie książki, że się pasjonują aktywnością fizyczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie! zwłaszcza, kiedy piszą mądrze i promują aktywność fizyczną bez spiny :)

      Usuń
  3. Ta książka to wspaniała inspiracja i motywacja do aktywności i ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być światną propozycją dla mnie, chyba się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że może być to świetna książka ale o autorce nigdy nie słyszeliśmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest fajna dla każdej kobiety, która potrzebuje motywacji i nie do końca potrafi się odnaleźć w świecie idealnych fit- wzorców.

      Usuń
  6. Fajnie, że pojawiają się u ciebie książki. Jestem ciekawa twoich rekomendacji. JR

    OdpowiedzUsuń
  7. Brakuje mi motywacji, idealna książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli brak Ci motywacji, to koniecznie przeczytaj tę książkę :)

      Usuń
  8. Sympatycznie, że motywuje się ludzi do aktywności fizycznej, nawet takiej spokojnej, w zaciszu domowych ścian. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka aktywność wbrew pozorom tez daje dużo dobrego, nie tylko siłownia i jogging :)

      Usuń
  9. Dobra motywacja. Ważne, że podkreśla, że trzeba wsłuchać się w siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, bez wsłuchiwania się w siebie to wszystko nie ma sensu.

      Usuń
  10. Bardzo dobre poradniki, dokładnie takie lubię, nacechowane pozytywnymi wskazówkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie przemawiają tylko takie pozytywne przekazy :)

      Usuń
  11. Choć nie przepadam za książkami poradnikowymi to ta pozycja mnie przekonuje

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaraz lecę zamawiac, to coś dla mnie! JR

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi też trochę ruchu by się przydało. Co prawda jeśli chodzi o wagę to jestem straszy chudzielec i strata kolejnych kg byłaby katastrofa ;p ale mam tez słabą kondycję i może dla lepszego samopoczucia powinnam poszukać czegoś dla siebie. Może i apetyt mi dzięki temu przyjdzie. Ciekawe czy ta książka by mi pomogła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktywność fizyczna przyda się również chudzielcom- nie dla zbicia wagi, ale dla zdrowia i poprawy kondycji :)

      Usuń
  14. Muszę koniecznie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka w sam raz dla mnie. Zamawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przydałaby mi się taka książka w domu. Myślę że bym zaglądała do niej dość często

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz.