Sssanie oleju- sposób na totalną detoksykację, zdrowie i śnieżnobiałe zęby.

O płukaniu ust olejem czy też o ssaniu oleju pierwszy raz usłyszałam wiele lat tamu i wydało mi się to tak dziwnym, absurdalnym pomysłem, że nie zawracałam sobie zbytnio tym głowy. Kto to widział ssać olej? Fuj. 



Tę informację potraktowałam na zasadzie ciekawostki, "co też ludzie nie wymyślą"- machnęłam lekceważąco ręką i masowo łykałam kolejne gripexy i inne aspiryny na przeziębienie. Wtedy jeszcze święcie wierzyłam, że każdy katar i gorączka to zło, które trzeba jak najszybciej przegonić, a najlepiej zdusić w zarodku, jeszcze zanim się na dobre rozwinie. Nie rozumiałam istoty chorób, nie miałam pojęcia, że katar to w zasadzie dobre zjawisko, bo dzięki niemu wychodzi z ciała wszelka wilgoć. Nie pozwalałam sobie na gorączkowanie, które przecież stanowi pełną mobilizację organizmu do walki z chorobą, zbijając nawet lekki stan podgorączkowy. Byłam wege, ćwiczyłam, odżywiałam się zdrowo, ale miałam nikłe pojęcie o szkodliwości nadużywania leków i o przyczynach chorób. Tkwiłam w wirze pracy, wychowywałam samotnie małą Zu i ostatnie, na co miałam czas i ochotę, to leżenie w łóżku z gorączką i... ssanie oleju ;) Zależało mi na tym, żeby jak najszybciej wyzdrowieć, za wszelką cenę. Tak wtedy myślałam, teraz wiem, że to było błędne myślenie- bo jeżeli poświęcisz codziennie kilka chwila na zadbanie o siebie, jeżeli poświęcisz czas na zgłębienie zasad funkcjonowania organizmu, to nie będziesz musiała tracić czasu na chorobę. Bo tej choroby zwyczajnie nie będzie.


Metoda ssania oleju wróciła do mnie sześć lat temu, kiedy Zu zachorowała na niedoczynność tarczycy, a ja, kiedy chemiczne leki zawodziły, zaczęłam szukać alternatywnych metod leczenia. 

Jednak nie od razu postanowiłam wprowadzić tę praktykę w życie. Wracała do mnie jak bumerang, ale najpierw pojawiła się moja fascynacja Ajurwedą. Ajurweda to nie są żadne czary- mary ani zabobony, chociaż wiem, że wiele osób tak sądzi. Jest to starożytna wiedza, która została naukowo zbadana, a jej skuteczność jest potwierdzona wieloma badaniami akademickimi.  W Kanadzie uznawana jest za równorzędną z z medycyną klasyczną gałąź nauki. Współcześni ludzie, po wieloletnim zachłyśnięciu się antybiotykami, szczepionkami na absolutnie wszystko oraz chemicznymi lekami, powoli zaczynają zwracać się w stronę źródła, czyli natury. Ajurweda oznacza "wiedzę o życiu" i wywodzi się ze starej kultury wedyjskiej. Traktuje człowieka holistycznie, nie leczy poszczególnych organów, lecz cały organizm. 


Bardzo trafia do mnie ta filozofia, szukanie przyczyn chorób i leczenie ich, zamiast skupianie się tylko na objawach choroby. 

Przykład- ból głowy. Współczesny człowiek łyka tabletkę przeciwbólową i leci dalej. Ajurweda najpierw poszuka przyczyny bólu i usunie ją, korzystając z naturalnych metod. Wiele razy pisałam, że nie jestem przeciwna chemicznym lekom, ale najpierw ZAWSZE próbuję naturalnego leczenia, a przede wszystkim szukam przyczyny choroby. Właśnie dlatego tak bardzo zainteresowałam się Ajurwedą. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w jednej z książek mistrza Ajurwedy Deepaka Chopry przeczytałam o płukaniu ust olejem kokosowym. Okazało się, że jest to praktyka znana od 5000 lat i że to nie jest żaden wymysł dzisiejszych czasów. Ajurweda zaleca płukanie ust olejem kokosowym, gdyż jest to jedna z najsilniejszych detoksykacji organizmu, a to właśnie w ustach, według tej filozofii, ma swój początek większość chorób narządów wewnętrznych. Tymczasem podczas standardowego szczotkowania ust usuwamy zaledwie 10% bakterii, przy czym płukanie oleju usuwa ich aż 60%. W naszych ustach żyje mnóstwo szkodliwych bakterii, drobnoustrojów czy pasożytów, które są odpowiedzialne nie tylko za rozwój próchnicy, ale również za choroby gardła, zatok, uszu, zapalenie stawów, łuszczycę i choroby serca. 


Już kilka tysięcy lat temu ajurwedyjscy lekarze odkryli, że płukanie ust olejem "wymiata" toksyny, wpływając na ogólny stan organizmu. W Ajurwedzie stosuje się olej kokosowy lub sezamowy, które mają właściwości oczyszczające, rozgrzewające, nawilżające i detoksykujące.


Jak płukać usta olejem i który olej wybrać?


Według mnie najlepiej sprawdza się olej kokosowy. Ma przyjemny smak, kremową konsystencję, właściwości antybakteryjne i silne działanie detoksykujące. Poza tym, co jest wyjątkiem wśród olei, wybiela zęby i zapobiega rozwojowi próchnicy. W połączeniu z żywokostem potrafi wręcz cofnąć próchnicę w początkowym stadium. Jednak olej kokosowy nie jest jedynym wyborem; możesz również użyć oleju sezamowego, słonecznikowego lub oliwę z oliwek. Ważne, żeby olej był dobrej jakości, najlepiej organiczny i pochodził z certyfikowanej uprawy. Płukanie ust olejową podróbą mija się z celem.

Rano, na czczo weź łyżeczkę oleju do ust i przez około 20 minut płucz nim zęby, dziąsła, gardło i migdałki, miejsca między zębami, pamiętając jednocześnie, żeby oleju nie połykać. To jest bardzo ważne, bo olej, którym płuczesz zęby, zawiera w sobie mnóstwo toksyn, których przecież chcesz się pozbyć. W tym czasie możesz robić inne czynności, nie wymagające mówienia, np. wziąć prysznic , nastawić wodę na herbatę czy przygotować dzieciom śniadanie. Po dwudziestu minutach wypluj olej, przepłucz usta wodą i dokładnie wyszoruj zęby i język. Postaraj się, aby w ustach nie zostały resztki oleju. 


Co dobrego daje płukanie ust olejem?


Oczyszczenie zatok, zdrowe gardło, gładka skóra, piękne włosy, wysoka odporność i totalna detoksykacja... ssanie oleju potrafi zdziałać cuda.


- lipidy zawarte w oleju wyciągają bakterie za zewnątrz, ale również zapobiegają przywieraniu zarazków do ścian jamy ustnej

- wzmacnia zęby i dziąsła, zapobiega próchnicy i krwawieniu dziąseł, przeciwdziała paradontozie

- pomaga w pozbyciu się nieprzyjemnego oddechu, działa jak drogeryjny płyn do płukania jamy ustnej, ale jest w pełni naturalny

- wybiela zęby (jeśli nie wierzysz, spójrz na Gwyneth Paltrow- ona od wielu lat płucze usta olejem i ma piękne białe zęby ;) )

- zapobiega suchości gardła, warg i jamy ustnej, leczy tzw. "zajady" w kącikach ust

- poprzez swoje właściwości nawilżające usuwa uporczywą chrypkę

- zmniejsza ból głowy lub wręcz usuwa go całkowicie (oczywiście nie po jednorazowym płukaniu, na efekty trzeba poczekać co najmniej kilka tygodni))

- leczy choroby i bóle zatok, również przewlekłe, odporne na atybiotyki nieżyty

- leczy anginę, choroby migdałków, uszu, ból gardła, ropnie migdałkowe

- skraca zapalenie oskrzeli i płuc

- wspomaga leczenie w zapaleniu stawów

- usuwa refluks, zgagę i niestrawność

- zwiększa energię, przeciwdziała depresji i spadkom nastroju

- oczyszcza z toksyn

- wspomaga równowagę hormonalną

- oczyszcza skórę, usuwa trądzik

- wzmacnia odporność


Co płukanie ust olejem dało mnie i Zu?


Po miesiącu płukania ust olejem kokosowym moje zęby stały się bielsze, dziąsła mocniejsze. Po kolejnym miesiącu skóra stała się gładsza, włosy bardziej błyszczące, paznokcie twardsze. Skończyły się moje problemy z poranną chrypką i suchością w gardle. Moja odporność jest znacznie większa, chociaż nie wiem na ile odpowiada za to olej kokosowy, a na ile cała reszta rzeczy, które robię, aby być zdrową. A co najważniejsze- moja co roczna styczniowa chandra nie daje mi się tak we znaki ;) Jestem ogromnie ciekawa jakie efekty będę miała po kolejnym miesiącu. Zu płucze usta olejem od miesiąca. Liczę na to, że pomoże jej to w walce w niedoczynnością tarczycy, Na chwile obecną widzę zdecydowaną poprawę w kondycji zatok- Zu miała problem z wiecznie zapchanym nosem- teraz jest o wiele, wiele lepiej.




Podsumowując- to działa! Nawet, jeżeli uważasz tę praktykę za dziwne czary mary, to chociaż spróbuj. Co Ci szkodzi? Ja u siebie zauważyłam spore zmiany, więc zamierzam kontynuować mój poranny rytuał. Napisz mi koniecznie co o tym sądzisz i czy kiedykolwiek próbowałaś płukania ust olejem?

40 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam że płukanie ust olejem daje tyle dobrego! JR

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tą metodę, chodź jeszcze jej nie stosowałam. Bardzo fajnie że o tym piszesz, daje to większą świadomość, że naturalne oleje i wszystko co jest pochodzenia z natury daje nam lepsze zdrowie niż prochy z apteki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ludzie mają coraz większą świadomość, dostrzegli, że chemiczne leki wcale nie są takie super, jak się nam powszechnie wmawia.

      Usuń
  3. Pierwsze slyszę jednak lubie takie natiralne metody, ja uwielbiam zioła,, natura znacznie mi pomaga w zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalne metody generalnie są najlepsze :)

      Usuń
  4. Przyznam, że nigdy nie stosowałam tej metody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, może zachwycisz się tak jak ja :)

      Usuń
  5. Słyszałam kiedyś o płukaniu ust olejem ale nigdy nie próbowałam. W sumie nic nie tracę i chyba spróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, jestem ciekawa Twoich wrażeń :)

      Usuń
  6. O płukaniu olejem kokosowym słyszałam podczas oglądania filmiku na YT. Byłam tym naprawdę zaskoczona. Choć pomysł mi się spodobał, jakoś odkładałam jego wypróbowanie, no bo płukać olejem usta? Trochę obawiałam się tego, w końcu zapomniałam o tym sposobie. Używam oleju kokosowego, także w kosmetyce jeśli np. chodzi o skore i paznokcie. Muszę w końcu wypróbować na zębach :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pierwsza myśl również była- płukać usta olejem? Fuuuj! Never! ;) No ale okazało się, że to działa i daje fajne efekty :)

      Usuń
  7. Nigdy nie słyszałam o tej metodzie a widzę że daje dużo dobrego

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam kiedyś o tym, ale sama tego nie praktykowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie stosowałam tej metody, a z tego, co włażnie przeczytałam, powinnam ją przetestować, to naprawdę może okazać się dobre. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie zaszkodzi :) Warto spróbować i przetestować na sobie :)

      Usuń
  10. Super :) Nie wiedziałam :) Zapraszam do siebie: https://naprawdenienazarty.blogspot.com/2019/02/pierwszy-dotyk-pierwszy-strach.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow swietny pomysł. Olej kokosowy ma wiele zastosowań .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, można go stosować i wewnętrznie, i zewnętrznie i działa cuda :)

      Usuń
  12. Świetny artykuł. Nie wiedziałam o takim zastosowaniu oleju kokosowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ciesze się, że choć trochę przybliżyłam Ci olej kokosowy :)

      Usuń
  13. nie zdawałam sobie sprawy, że tyle dobrego może wyniknąć z stosowania w tej formie oleju. Muszę po niego sięgnąć, przydałaby mi się lepsza odporność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ssanie oleju kokosowego genialnie wspomaga odporność :)

      Usuń
  14. Metodę znam, ale nie mogłam się do nie przemóc. Olej kokosowy do smarowania ciała lub do usmażenia czegoś na patelni?- Jestem za, jak najbardziej. Próbowałam płukać nim buzię rano, ale nie mogłam jakoś znieść tego posmaku. Sama się zdziwiłam. No ale może zrobię drugie podejście ;) Fajny tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Fakt, trzeba się przyzwyczaić do oleistego posmaku. Ja nie znoszę oleju bezsmakowego, musi być o smaku kokosa ;)

      Usuń
  15. Ciekawe, nigdy o tym nie słyszałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że dowiedziałaś się tego u mnie :)

      Usuń
  16. Do kosowego oleju mam lekki dystans i chybka nie skuszę się na taką kurację ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z czego ten dystans wynika, jeśli oczywiście masz ochotę odpowiedź? :) Rzadko spotykam kogoś, komu olej kokosowy nie służy.

      Usuń
  17. Pierwszy raz słyszę o tej metodzie, ciekawe czy pomogłaby mi na częste bóle gardła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej kokosowy jest idealny na bóle gardła. Moja córka jest właśnie w trakcie infekcji i dzięki ssaniu oleju (w wypadku choroby 3x dziennie) gardło przestało boleć już po jednej dobie.

      Usuń
  18. Świetny post pełen wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  19. no nie wiem, próbowałam kiedyś, ale akurat na mnie nie działało jesli chodzi o żęby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwości, pierwsze efekty są widoczne po pół roku stosowania.

      Usuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz.