Zwolnij- lista 15 rzeczy, które pomagają mi wyhamować.

Żyjemy w ciągłym biegu, ścigając się z czasem, którego i tak wciąż mamy za mało. Niezależnie od tego, jak szybko gnamy przed siebie, ile jesteśmy w stanie zrobić w ciągu jednej doby, to i tak wciąż mamy poczucie, że tego czasu mamy niewystarczająco. Ah, gdyby tak doba mogła się wydłużyć, powtarzamy. Gdyby czas był z gumy, marzymy. Gdyby tak mieć wystarczająco dużo czasu na to wszystko, co chcemy zrobić, co musimy zrobić... i żeby go jeszcze zostało na zwyczajne, ludzkie nicnierobienie, nicniemusienie... Ah, byłoby cudnie... Pędzimy więc, ścigamy się z czasem, naiwnie wierząc, że im szybciej będziemy biec, tym więcej czasu zyskamy. 


Tymczasem pędząc tak przed siebie sprawiamy, że on umyka nam jeszcze bardziej. 

Przecieka nam przez palce niczym woda z kranu, którą próbujemy łapczywie zacisnąć w pięści. Czy komukolwiek udało się kiedyś zatrzymać w pięści wodę? No właśnie. Tak samo jest z czasem. Odkąd pamiętam nurtowało mnie jedno pytanie- jak to jest, że jeden człowiek wykorzystuje dobę na maksa, wychowuje dzieci, pracuje, zajmuje się swoim hobby, rozwija firmę? Jak to jest, że jeden człowiek osiąga sukces za sukcesem, przy czym drugi człowiek ledwo co wstanie, a już kładzie się spać i ma wrażenie, że w zasadzie niewiele tego dnia zrobił? Że ten dzień przeleciał jak błysk, jak mgnienie oka, a nie wydarzyło się w ciągu tych godzin nic, co jest warte zapamiętania? Przecież każdy z nas, jeden i drugi człowiek, dysponuje taką samą ilością godzin? Gdzie tkwi haczyk? W gospodarowaniu swoim czasem. Inaczej- w mądrym gospodarowaniu czasem. Nie, nie będzie to kolejny poradnikowo- motywacyjny tekst z cyklu jak osiągnąć sukces, jak wycisnąć dobę niczym cytrynę, jak zarządzać czasem... Nic z tych rzeczy. Dzisiaj chciałabym Ci przypomnieć, a w zasadzie uświadomić, że oprócz obowiązków i wiecznej codziennej gonitwy, życie dostarcza Ci również miliona powodów, aby się zatrzymać. Kiedy dotarło do mnie, że biegnę, gubiąc gdzieś po drodze esencję życia; kiedy pozwoliłam sobie na odpoczynek, zatrzymanie się w miejscu i rozejrzenie się dokoła, czas nagle się odnalazł. To jest jak wątek z filmu s-f- przestać gonić, aby to, co gonisz, samo do ciebie przyszło :) Wykańczająca gonitwa za dobrami materialnymi, za społecznym uznaniem, za ludzkim podziwem i pełnym kontem, za czasem, którego i tak zawsze jest za mało nie sprawi, że ten czas nagle się pojawi. To nie z ilości posiadanych rzeczy będziemy na końcu się cieszyć, a z ilości wspomnień, przeżyć i kolorów, jakie udało nam zapamiętać. Czy na końcu będę żałować, że za mało miałam, czy że za mało byłam- z dziećmi, mężem, z samą sobą, z ważnymi dla mnie ludźmi? I mówię to ja, ta, która właśnie siedzi w samym centrum remontowego pierdolnika, kombinująca skąd by tu wziąć kasę na nowe wymarzone drewniane podłogi i ceglany kominek do salonu...


Codziennie uczę się jak łapać balans pomiędzy być a mieć. 

Przywieram do teraźniejszości cała sobą, przypominając sobie wciąż i wciąż, że jedyne co mam, jedyne na co mam wpływ, to dzień dzisiejszy. Przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma, mam jedynie dzisiaj- prosta, niby oczywista prawda, a tak często gdzieś nam umyka. Mam tendencję do rozpamiętywania przeszłych zdarzeń, analizowania ich i zastanawiania się, czy dobrze postąpiłam, czy może powinnam postąpić inaczej. Często również wybiegam myślami w daleką przyszłość, planując ją, marząc o niej, podświadomie myśląc, że prawdziwe życie zacznie się dopiero wtedy, teraz tylko czekam. Jakie to głupie, prawda? Postępując w taki sposób, okradamy samych siebie z piękna dnia, który właśnie przeżywamy. Jak dobrze, że w odpowiednim momencie zaczęłam nad sobą pracować i takie zachowania zdarzają mi się coraz rzadziej. Jeśli masz z tym problem, obejrzyj film pt. "Czas na miłość" w reż. Richarda Curtisa. Główny bohater odziedziczył po swoim ojcu niezwykły dar- może cofać się w czasie, ale tylko do swojego życia i tylko do narodzin swojego dziecka. Dwie sceny z tego filmu zapadły mi głęboko w pamięć- moment, kiedy główny bohater podejmuje decyzję, że chce mieć kolejne dziecko, a to wiąże się z tym, że nie zobaczy już swojego ojca. Oraz zdanie, które zmarły ojciec wypowiada na koniec- żyj tak, aby ten dzień, niezależnie od tego, jaki by nie był, był tym dniem, do którego będziesz chciał się cofnąć. Bardzo często powtarzam sobie właśnie te słowa. Dzisiaj powtórzyłam je sobie co najmniej 20 razy... działa, to naprawdę działa. Kiedyś, za 20-30 lat, będziesz chciała cofnąć się właśnie do tego dnia, z tymi rozkrzyczanymi dziećmi, bałaganem w domu i wiecznymi zaległościami w pracy.


Dzisiaj jest kolejny dzień, w którym uczę się nie odkładać życia na później. 

Jakże bezsensowne jest takie myślenie, że zacznę żyć na wiosnę/na urlopie/ jak schudnę... Z jak wielu chwil okradam przez to samą siebie. A ja chcę żyć tu i teraz. Chcę zauważać drobne gesty mojej rodziny, słyszeć poranny śpiew ptaków, czuć zapach ciasta z truskawkami, lasu i świeżej pościeli. Takie drobne rzeczy, krótkie zwyczajne chwile tworzą szczęśliwe, pełne życie. To jest jak trening szczęśliwego życia- wyłapywanie piękna w zwykłych momentach, ustawianie priorytetów we właściwych miejscach. Stworzyłam sobie listę rzeczy, które sprawiają, że zatrzymuję się w tym pędzie, wtapiam się w teraźniejszość i doceniam chwile. Wszystkie te rzeczy pozytywnie wpływają na moje ciało, duszę i umysł, a wiadomo, że te trzy strefy przenikają się wzajemnie i że jedno bez drugiego nie może dobrze działać. Moja lista jest bardzo subiektywna, ale jestem pewna, że znajdziesz tutaj coś dla siebie, coś, co zainspiruje Cię do zatrzymania się choć na chwilę.





Lista 15 rzeczy, które pomagają mi wyhamować.




1. Czytanie.

To prawda, że człowiek żyje tyle razy, ile książek przeczytał. Bardzo długo książki były dla mnie na szczycie przyjemności, daleko przed filami i muzyką. W zasadzie dopiero niedawno odkrywam przyjemność z oglądania filmów i słuchania muzyki, o czym przeczytasz w kolejnych punktach. Każda książka to dla mnie nowa przygoda, całkowite oderwanie się od rzeczywistości i stopienie z losami bohaterów. Totalny reset. Uwielbiam.


2. Domowe kino.

Wieczór, dzieci w swoich łóżeczkach, film, mąż obok i ciepły koc- jedna z najlepszych opcji na relaks. Jeśli dostanę do tego lampkę wina oraz domowy popcorn będę wniebowzięta, ale sok z selera też może być ;) Marzy mi się letnie kino w ogrodzie, mam już miejsce, teraz tylko trzeba ogarnąć wyświetlacz, wielkie poduchy i... całą resztę, o której nie mam pojęcia, ale na pewno ogarnę ;) Mam nadzieję, że ten plan zostanie zrealizowany już w to lato.


3. Muzyka.

Nie mam ulubionego artysty, zespołu ani nawet stylu muzycznego. Podobają mi się raczej pojedyncze piosenki, a nie całościowa twórczość jednego artysty. Czasami wpadnie mi w ucho piosenka metalowa, innym razem soulowa, a jeszcze innym męczę r'n'b. Mam takie wieczory, że nakładam słuchawki na uszy i potrafię odlecieć na godzinę lub dwie.  Nie ma mnie wtedy dla nikogo i dla niczego.


4. Domowe SPA.

Odkąd odkryłam świat naturalnych kosmetyków, wieczorna pielęgnacja stała się dla mnie cudownym rytuałem. Już nie zmywam w pośpiechu makijażu byle jakim płynem micelarnym, nie ciapię kremu na twarz byle szybko, byle iść już spać, tylko naprawdę dbam o siebie, swoje ciało i twarz. Mam dla siebie 15-30 minut i w tym czasie wykonuję szczotkowanie ciała szczotką z naturalnego włosia, zmywam makijaż olejami, robię peeling (ten fantastyczny naturalny peeling, o którym pisałam w styczniowych ulubieńcach), nakładam olej, masło lub serum- w zależności od tego, na co mam ochotę. Jeśli mam więcej czasu i siły, nakładam na włosy olej rycynowy lub kokosowy, zawijam ciepłym ręcznikiem  tak sobie chodzę przez pół godzinki.


5. Świece.

Te z wosku sojowego lub pszczelego, wzbogacone olejkami eterycznymi i suszonymi kwiatami to nie tylko uczta dla oka, ale relaks dla ciała i umysłu. Odpowiednio dobrany zapach świecy potrafi pobudzić, wyciszyć, zrelaksować, uśpić... Płomień świecy działa terapeutycznie na skołatane nerwy, a palenie świecy w konkretnych intencjach pomaga w rozwiązywaniu problemów- gorąco w to wierzę.


6. Medytacja.

To jest temat, z którym miałam problem. Zawsze wydawało mi się, że to zupełnie nie dla mnie tak siedzieć bez ruchu, z zamkniętymi oczami i myśleć o niczym. Dla mnie, osoby ruchliwej, którą ciągle gdzieś "nosi", wydawało się to udręką. Mimo wszystko szukałam sposobu, który pomógłby mi rozładować stres i napięcie po całym dniu. Niespodziewanie odkryłam, że modlitwa jest piękną formą medytacji, niekoniecznie ta modlitwa bezmyślnie "klepana" formułkami, które zostały nam wbite do głów, kiedy byliśmy dziećmi, ale modlitwa płynąca prosto z serca. Jeszcze nie dotarłam do momentu, kiedy medytuję w ciszy i bezruchu, ale dążę do tego.


7. Oddychanie.

Myślisz sobie, phi oddychanie, każdy przecież to potrafi! Ja też tak myślałam. Zupełnie nie przejmowałam się, że często wzdycham i łapię powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg. Myślałam, że to jest ok. Bardzo się zdenerwowałam, kiedy kilka lat temu pewna osoba zwróciła mi uwagę, że zupełnie nie umiem oddychać i dlatego jestem ciągle zmęczona. Jak to nie potrafię oddychać?? Mimo wszystko ziarenko zostało zasiane i od tamtej chwili zaczęłam pracę ze świadomym oddechem. Dzisiaj oddycham całą sobą, oddech kierując do brzucha, nie do klatki piersiowej. Wiem, jak oddychać w sytuacji stresowej, jak pomóc sobie oddechem po nieprzespanej nocy. Oddech ma moc i warto o tym mówić głośno.


8. Joga.

Dynamiczna wersja jogi, czyli power joga to coś, co uwielbiam. Klasyczna, statyczna joga zupełnie mi nie wychodzi, wiercę się zniecierpliwiona już po minucie, ale power joga to jest to. Szybko zmieniające się pozycje, niektóre bardzo wymagające, rozciąganie, ciągłe przesuwanie granic swojego ciała, a do tego intensywne spalanie kalorii i wyrzut endorfin, który utrzymuje się jeszcze długo po zakończonej praktyce.


9. Spacery i nordic walking.

Pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu nordic walking kojarzył mi się tylko ze starszymi paniami! Od zeszłego roku sama maszeruję z kijkami żałując, że zaczęłam tak późno. To niesamowicie przyjemna forma aktywności fizycznej. Wydaje się być lekka i mało wymagająca, ale potrafi dać w kość. Ja często miewam zakwasy w.... plecach i ramionach, więc jak widać nie tylko nogi tutaj pracują. Lubię również spacery bez kijków, bez siebie, przez pola i pobliski las. Często z aparatem w dłoni. Ile ja spotykam sarenek, wiewiórek i zajączków podczas tych moich marszów! Spaceruję o każdej porze roku, przy każdej pogodzie w myśl zasady, że nie ma złej pogody, jest tylko zły ubiór. Maszerowałam nawet w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, przez puste ulice i ścieżki, śpiewając na środku pola Bóg się rodzi, czym wprawiłam z niemałe osłupienie pasące się niedaleko stado młodych sarenek ;)


10. Fotografia.

To coś, co nie tylko jest moim zawodem, ale też wielką pasją. Łapanie chwil w kadry, zatrzymywanie momentów, uczuć, kolorów... Lubię wyjść z domu sama, z aparatem szyi, i szukać cudów pozornie zupełnie niedostrzegalnych. Polecam, zwłaszcza jeśli masz problem z codzienną uważnością, to jest świetne ćwiczenie! Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie piękne zdjęcia zrobisz, kiedy zaczniesz patrzeć- tak naprawdę patrzeć i widzieć.

Już niedługo na blogu pojawi się wpis, który powstaje we współpracy z marką Panasonic. Do wygrania będzie fantastyczny aparat fotograficzny, so stay tuned :)


11. Porządki.

Porządki mnie relaksują. Kiedy szykują się jakieś zmiany w moim życiu- sprzątam. Ale nie że poodkurzam i pomyję naczynia, nie, nie! Ja wywracam dom na drugą stronę, zaglądam w każdy kąt, do każdej szuflady. Biorę do ręki każdą rzecz i pytam sama siebie, czy jej naprawdę potrzebuję. Przestawiam meble, piorę dywany, oddaję połowę swoich ciuchów, wymieniam ręczniki i naczynia... Moje porządki to nie tylko porządki dookoła mnie, ale przede wszystkim we mnie.


12. Bycie tu i teraz.

Banalne, ale często mam z tym problem. Myślę o przeszłości lub wybiegam myślami w przyszłość, zapominając, że prawdziwe życie toczy się w tej właśnie chwili. Staram się dostrzegać piękno chwili i z uwagą przeżywać każdy dzień. Nie chcę, żeby życie przeleciało mi na tkwienie w przeszłości lub wiecznym planowaniu przyszłości.


13. Zdrowe jedzenie.

Widzę ogromny związek pomiędzy tym co, a jak się czuję. Nie znoszę chipsów ani fast foodów, ale słodycze kocham wielką miłością i muszę walczyć z tym uzależnieniem. W moim przypadku najlepiej jest w ogóle nie jeść słodyczy, bo rzadko kiedy potrafię poprzestać na jednym kawałku ciasta czy jednym pasku czekolady. Poza tym po cukrze źle się czuję, jestem zmęczona i rozdrażniona. Dlatego staram się piec domowe ciasta, np. fasolowe lub bananowe, robić desery z mleka kokosowego czy budyń jaglany. Moja chęć na słodycze jest zaspokojona, a samopoczucie świetne.


14. Planszówki.

Zanim pojawiły się dzieci mój dom był centrum planszowych rozgrywek ;) Później, kiedy pojawiła się Zu, zapomniałam o mojej miłości do planszówek. Od niedawna wracamy do rodzinnego grania w Monopol oraz inne wciągające gry, z tym że teraz dołączył czwarty gracz- Mimi :) Planszówki to fajna alternatywa dla wszechobecnych gier komputerowych oraz konsol.


15. Ogródek.

Na razie jest tylko kilka owocowych krzaczków i miejsce, które przypomina gęstą plątaninę chaszczy, a które kiedyś będzie moim warzywnikiem. Grzebanie w ziemi relaksuje mnie jak mało co, mogę pielić, siać, sadzić i przycinać bez końca. Kontakt z naturą wycisza, daje potrzebny dystans i nadaje rzeczom ich właściwy porządek. Mój ogródek w większości istnieje tylko w mojej głowie, ale plany już są!




Mam nadzieję, że choć w niewielkiej części zainspirowałam Cię do tego, abyś zatrzymała się na chwilę i zaczęła żyć tu i teraz- bo Twoje tu i teraz jest jedynym, co w tej chwili masz. :)

42 komentarze:

  1. Bardzo ważny temat poruszasz..dzisiejsze czasy to ciągły bieg,,ale za czym? mi takie wyhamowanie daja dzieci..siadam obok przytulami i bawie się z nimi- ich rozmowy, usmiech...to moj czas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas z dziećmi potrafi dać dużo pozytywnych emocji, chociaż ja od czasu do czasu potrzebuję czasu sama ze sobą, zwariowałabym bez tego ;)

      Usuń
  2. Dobre patenty - część stosuje, z resztą z chęcią bym się zaprzyjaźniła. Tyyyylko nie planszówki - grywam czasem z moimi dziewczynami, ale wtedy czas mi zwalnia tak, że jedna partia wydaje się trwać trzy tygodnie :) Może gdy wejdziemy na wyższy poziom skomplikowania będzie mi łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planszówki dla najmłodszych faktycznie mogą znudzić, ja najbardziej lubię te logiczne, przy których trzeba myśleć i budować całe imperium ;) no ale jeszcze trochę poczekam aż usiądziemy do gry całą rodziną, bo młoda za młoda na takie gry ;)

      Usuń
  3. Miałam bardzo nakręcony grafik, od jakiegoś roku biegam, ćwiczę, celebruję posiłki, czas na przedpołudniowa herbatkę itp. Musiałam zwolnić, bo dyscyplina, jaką sobie narzuciłam, była mordercza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że zwolniłaś, ileż można gonić... :)

      Usuń
  4. Same dobre pomysły :) Do jogi już dłuższy czas się przymierzam, ale jeszcze jakoś nie było okazji :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio zastanawiałam się, co robię dla siebie,żeby być bardziej szczesliwszą, spełnioną. Jak się okazało, wcale nie tak wiele. Oczywiście rodzina jest dla mnie najważniejsza, jednak pragnę również robić coś dla siebie, żeby właśnie Cieszyn mnie każdy dzień 😊 U mnie sprawdza się dobra książka, muzyka, pilates oraz rękodzieło, któremu oddaje się w wolnej chwili.No i oczywiście domowe spa też wchodzi w grę.😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękodzieło! Jak fajnie, że mi o tym przypomniałaś :)

      Usuń
  6. Każdy twój wpis niesamowicie motywuje. Pisz częściej! JR

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo interesujący wpis. Myślę podobnie - ważne jest to, żeby zwolnić w tym życiowym bałaganie i pośpiechu, cieszyć się tym, co jest tu i teraz.
    Obserwuję bloga i zapraszam też do siebie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam dalej nie rozumiem ludzi, którzy biegną za czymś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem, ale coraz częściej doceniam te chwile, które daję wytchnienie w biegu :)

      Usuń
  9. Spacery to jest coś co zawsze mi pomaga i poprawia humor

    OdpowiedzUsuń
  10. Super że medytujesz, ja również. Chodź nie zawsze mi się do udaje to dążę do tego by wyciszyć szalony umysł. Fotografia to moja pasja, więc chętnie na sesję możemy się umówić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Większość rzeczy z tej listy robię i ja. Dorzuciłabym do tego siłownię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siłownie to zupełnie nie dla mnie, chociaż w domu jakieś kettle poprzerzucam od czasu do czasu ;)

      Usuń
  12. Większość jak najbardziej i u mnie działa, jedynie fotografia nie jest wspólnym obszarem. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie i mądrze napisane. Dodałabym tylko, że nawet, kiedy jest się zawalonym po uszy obowiązkami, to można próbować nawet wykonując je znaleźć ten moment dla siebie, aby cieszyć się życiem. Przy pracy na komputerze lub sprzątaniu włączyć ulubioną muzykę. Biegnąc ze spotkania na spotkanie dostrzec pierwsze listki na krzakach i oszałamiający błękit nieba. Robić jak najwięcej rzeczy ze swoimi bliskimi, aby móc się do nich uśmiechnąć, zamienić słowo, nawet w krótkich przerwach między pilnym sprawami. Zawsze to jakiś kompromis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze napisane; tak naprawdę w każdym, nawet najbardziej zabieganym dniu, można znaleźć chociaż chwilę na zatrzymanie się i złapanie oddechu.

      Usuń
  14. Jeśli kiedyś napiszesz książkę, będę pierwsza w kolejce, żeby ją kupić. Poważnie. Wielkie buziaki, Aniu. Agnieszka M. ps. Nasze eko torby sprzedają się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słowa z Twoich ust to wielki komplement, dziękuję :)

      Usuń
  15. Dzisiaj trafiłam na twój blog i bardzo bardzo się z tego cieszę :-)) Masz we mnie wierną czytelniczkę :) Motywujesz, masz fajny styl pisania, świetne zdjęcia raj dla oczu i motywacja dla duszy!!!!!! Kasia B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód na moje serce! Dziękuję i zapraszam do zaglądania do mnie :)

      Usuń
  16. Niesamowicie dobrze się Ciebie czyta, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi tez te rzeczy pozwalają trochę zwolnić, lubie czas posłuchać muzyki, dużo czytam, spacery i planszówki ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytanie, sport i domowe SPA sprawdzają się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy powinien znaleźć dla siebie takie wyhamowacze, które pozwolą mu naładować akumulatory i dadzą wytchnienie od codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, każdy powinien mieć takie swoje rytuały.

      Usuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz.